Archiwa kategorii: Zero Waste Home

Zero Waste Home – Implementation (3)

Dzisiaj byłem na zakupach. W dyskoncie supermarketowym?… supermarkecie dyskontowym?…  Dzisiaj byłem na zakupach w jednej z tych choler, co to ma rzędy półek, a na nich masełka, pomidorki, „mienciutki” jak kaczuszka papier toaletowy, a wszystko opakowane w tony kolorowego papieru, plastiku i papieru z plastikiem i folią aluminiową w jednym.

Wcześniej zaopatrzyłem się w dwie torby plastikowe z demobilu, które zalegały w moim biurku w pracy. Pomyślałem wcześniej! Zaplanowałem! Wwędrowałem do środka i poczułem się bezradny. W co ja, do cholery, zapakuję pieczywo? 1:0 dla cywilizacji śmie(r)ci. Torebka papierowo-plastikowa x2. Wyzwanie numer 2: pomidory. Tu w przypływie rozpaczy, pochylony nad plastikowymi opakowaniami (level 2: plastikowy pojemnik owinięty w plastikową folię) zacząłem szukać towaru z Polski. Przynajmniej kupię coś, co oszczędziło Planecie (Ziemia, dla niezorientowanych – stąd wielka litera) ton CO2 wyemitowanych przez osiemnastokołowy transport z Holandii. Albo Hiszpanii. Znalazłem! Uff…

Jeszcze tylko jedna torebka owijająca dwie brzoskwinie, które oczywiście mogłem wrzucić bezpośrednio do koszyka, ale natychmiast wyobraziłem sobie, jak wysypuję to wszystko na transporter przy kasie ku przerażeniu pani kasjerki…

A właściwie to dlaczego nie? Jedyne co mnie usprawiedliwia, to piątek przed sobotą 15-ego sierpnia (defilada! święto! zero zakupów!) i te wszystkie mordercze spojrzenia klientów, smutne oczy pani kasjerki i nieprzychylne spojrzenie pracownika ochrony.

Wracając z pięknego marzenia. Później było już łatwo: mleko w plastikowej butelce, wino z Nowej Zelandii (ja pierdziu, nie ma bliżej winnic? Wiem, sam wybrałem, ale to tylko dowodzi faktu, że długa jeszcze droga przede mną) i paragon oraz potwierdzenie transakcji kartą.

Dzisiajsze zakupy pokazały, że moje przygotowanie do Zero Waste Shopping jest… A nie, w ogóle go nie ma.

Wnioski: w skład ekwipunku powinny wejść: siatka z oczkami (taka, jak w starych, dobrych czasach, w nowych czasami w takich dowożą cytrusy) i jeszcze kilka takich siatek. Nie wiem w co pakować pieczywo. Może w poszewkę od jaśka?…

P.S. Jeszcze linka do strony Bei.

Zero Waste Home – Implementation (2)

Dziś byłem po raz ostatni w jadłodajni z papierowymi talerzami i plastikowymi sztućcami. Odmówiłem dzielnie zabrania na tacy papierowej podkładki reklamującej jadłodajnię, chociaż obsługa usiłowała wcisnąć mi ją dwukrotnie. To na plus. Jednak po chwili popatrzyłem smętnie na papierowy talerzyk i plastikowe sztućce, które leżały na mojej tacy. Ich czas użytkowania wynosił jakieś 10 minut. Podjąłem decyzję, że nie przyłożę więcej ręki do ekologicznego barbarzyństwa. Nie będzie łatwo, bo wiem, że do kryteriów wyboru restauracji w postaci rodzaju jedzenia i jego jakości dochodzi kryterium przyjazności ekologicznej.

Zero Waste Home – implementation (1)

Dzisiaj świadomie zrobiłem to:

  1. Kupiłem kefir w większym opakowaniu. Mogę wypić go dziś i jutro, a tylko jedno opakowanie trafi do kosza. Mały kroczek, ale zawsze.
  2. Odłożyłem foliową torebkę, w którą chciałem zapakować jedną bułkę orkiszową. Kupiłem bułkę bez torebki.
  3. Wziąłem paragon (a niech to!). Pomyślałem o jego zostawieniu, ale doszedłem do wniosku, że muszę mieć dowód sprzedaży, bo płaciłem w kasie automatycznej i w razie jakiejkolwiek kontroli miałbym problem. Oczywiście paragon powędrował od razu do kosza. Infrastruktura jest bardzo nieprzyjazna byciu ekofriendly. Muszę rozważyć inny sposób robienia zakupów.